Uzdrawianie rekonektywne - Fala Zdrowia - Równowaga dla ciala i duszy
Reconnection, Warszawa, 12/13.06.2011
Ela R.

Pani Dorotko. Bardzo jestem wdzięczna za sesję podłączeniową. Czuję się, jak zaczarowana. Zawsze miałam wiele radości, akceptacji, wdzięczności i błogostanu w sobie, jednak obecnie dołączył - trudny do opisania językiem człowieka - stan zaczarowania. Nadal pamiętam niedefiniowalne zapachy z pierwszego dnia; jeden był bliski woni Indii - imbir, cynamon. Do dziś w mojej bliskiej pamięci przesuwają się kolorowe, geometryczne obrazy drugiej sesji - mandale. Świadomością nie rejestruję informacji, które mi przyniosły. Nie mam jednak potrzeby mentalnego ich rozumienia, niech działają w tle i "czynią swoją powinność".
Mam Koleżankę, która jest osobą "widzącą". Po niedzielnej sesji zadzwoniłam do niej i poprosiłam, żeby opisała moją aurę. Była zaskoczona widokiem. Moja aura była różowa z perłowym blaskiem, cała tańczyła (jak określiła to koleżanka), wiele wirów, największy w rejonie korony. Stwierdziła, że nigdy nie widziała podobnej aury i nie mogłaby sobie tego obrazu wykreować, jako upodobnienie do czegoś wcześniej obserwowanego.
Jak wyciszam się i proszę o energię Źródła, ktorą mogłabym przekazać innej osobie na odległość, wyraźnie czuję, jak silnym strumieniem obejmuje moje ciało. Odbieram Ją, jak Miłość/Oddech Boga.


wrzesien 2011

( sesje healingowe i Reconnection)

 Minal juz prawie rok od poznania i uwolnienia od bolu cudownie kojaca
 energia rekonektywna.Ze stu procentowa pewnoscia moge stwierdzic
 ze to najcudowniejsze z przezyc jakie do tej pory spotkalo mnie w zyciu.
 Ciagle zabiegani,zestresowani zamartwiamy sie problemami swoimy i innych zapominajac o nas samych ,o tym co i kto jest najwazniejsze w naszym  zyciu.  Moje serce zostalo przepelnione oceanem milosci i radosci.
Izabela C., Berlin

Gdansk, listopad 2011
(kilka dni po reconnection)
Podziękowałam moim  Aniołom za nasze spotkanie.Swiadome przeżywanie życia to zapewne dar. bo jakość jest lepsza. I za to serdeczne dzięki.Przez pierwsze dni pobolewało mi serce, kiedy pozbyło się "ogona" to coż się temu dziwić.
W sobotę po raz pierwszy nie czułam się zmęczona. I to cud. Bo do tej pory nieustannie mi towarzyszyło. I też przestałam się zacinać ( bło to jak w filmie nagle zatrzymuje się kadr i trzeba chwili. żeby z powrotem się uruchomił, tak też było ze mną).Inaczej gospodaruję czaso-przestrzenią. To dopiero zauważyłam w sobotę. Ze wszytkim zdążyłam i do tego z radością. Czuję, że każdy nowy dzień to nowa przygoda poznania siebie.
Doszłam do wniosku, że kolega z którym współpracuję, to moja lekcja pokory. Cieszę się,że parokrotnie na dzień będzie mi przypominał o tym ważnym zadaniu.
Parę osób powinno się do Pani zgłosić(mają się na mnie powołać). Liczę na to, że wystarczy im odwagi.
Ela M.,Elbląg


Homepage
zur Verfügung gestellt
von Vistaprint