Droga Serca - Równowaga dla ciala i duszy

Sesja na odległość/ Lidia/GB

Kochani, którzy tutaj trafiliście tak, jak ja trafiłam - z potrzeby uzdrowienia. Chcę się z Wami podzielić moimi refleksjami. Właśnie mija trzecia doba od momentu, kiedy Dorota zajęła się moją osobą. I bardzo jej za to dziękuję. Cieszę się, że to właśnie do niej trafiłam. Poprosiłam ją o pomoc w uzdrowieniu nie mojego ciała fizycznego, ale mojego życia. Do roku 1998 było ono bardzo dobre, jeśli chodzi o sprawy materialne. Nagle  zaczęło "chorować" i toczyć się po równi pochyłej w dół. Długimi okresami doświadczałam nędzy, do której nie chciałam sie przyznać. Zajmuję się pracami artystycznymi - rzemiosłem i malarstwem. Mimo wielu pochwał moich prac, nie byłam w stanie przełamać strachu przed pokazywaniem ich światu. Wiele prac zniszczyłam, kiedy były już gotowe. Wiele poprawiałam w kółko tak, że pod koniec były bardzo wymęczone. Stanowiło to dla mnie ogromny problem finansowy, gdyż prace artystyczne były moim jedynym źródłem dochodu w długich okresach czasu. A kiedy nie sprzedawałam - nie miałam pieniędzy na życie ani tym bardziej na materiały. Doszłam do tego, że nie miałam już na to życie siły. Wtedy trafiłam do Doroty i umówiłyśmy sie na sesję uzdrawiającą “na odległość”.

Pierwsza część spotkania polegała na rozmowie. Z zadawanych mi pytań i uzyskiwanych odpowiedzi Dorota doszła do sedna sprawy. Odnalazła w mojej przeszłości zdarzenia, które tak skutecznie wkodowały mi obawę przed byciem ocenianą, że nie byłam zdolna zarabiać na niczym co robiłam. I chociaż najczęściej byłam zadowolona z efektów, to ostatecznie, przed pokazaniem czy oddaniem pracy dochodziłam do wniosku, że moje dzieło jest niewiele warte. Przeważnie życzyłam sobie zapłaty, która pokrywała jedynie koszt materiałów. Jak więc ktoś mógł cenić moją pracę, skoro sama tego nie robiłam. I z tym problemem zmagałam się latami. Nie wiem jak to się stało, ale Dorota uleczyła mnie w dużym stopniu już podczas samej rozmowy. Przekazywana przez nią w tym czasie energia sprawiła, że po prostu uwierzyłam, a nawet o wiele więcej – nabrałam pewności, że to co robię jest dobre. Zniknął cały lęk i skrępowanie. I jest to dla mnie fascynujące, bo kiedy inni przekonywali mnie, że moja praca ma sens, nigdy nie przełożyło się to na zmianę mojego sposobu myślenia. Czuję, że Dorota “wymazała” wszelkie negatywne kody. Pomogła mi je znaleźć i pozbyć się ich.
 
Z kolei to, co odczuwałam podczas drugiej części sesji – uzdrawiania na odległość,  zaskoczyło mnie zupełnie. Nie było to moje pierwsze spotkanie z terapeutą. W latach 1999 - 2006 szukałam pomocy u różnych polecanych mi osób, Mogę powiedzieć z całą stanowczością, że po raz pierwszy, właśnie podczas kiedy Dorota pracowała ze mną, doznałam intensywnych odczuć fizycznych. Dla mnie, jako "niedowiarka" o częstych chwilach zwątpienia, było to bardzo ważne, bo w jakimś sensie namacalne. Działanie energii czułam przez cały czas trwania "zabiegu". Wiem, że dopiero z upływem dni czy tygodni będę w stanie sprawdzić, jak się zmieniłam.  
 
Chciałabym jednak podzielić się z Wami pierwszymi efektami uzdrawiania. Poza tym, że czuję się pełna energii, radości i chęci do działania, przedwczoraj, po raz pierwszy w życiu, pokazałam na portalach społecznościowych moje obrazy. Odbyło się to "bezboleśnie:" :) Otrzymałam wiele pozytywnych opinii i przejawów zainteresowania.
Nie czuję już obaw przed opinią innych, nie czuję skrępowania, nie wątpię w swój talent. Mam jakąś pewność, że dzięki niemu odzyskam moje życie pełne radości, spokoju i bezpieczeństwa.





List po drugiej sesji na odległość

Pani Doroto to dziekuję wielki ciężar jakby mi ktoś z serca  zabrał, nawet nie wiedziałam , że tak w tym miejscu jest mi kamiennie i ciężko.Czuje się lżejsza, jest mi jakoś tak przyjemnie, w okolicach serca .To miłe uczucie.Jakiejś takiej miłości.Pozdrawiam
Barbara K.



P.Doroto przepraszam ze teraz pisze , ale chciałam to poobserwować przez te parę dni.Tak jakoś od niedzieli wydaje mi się , że mam jakieś większe zrozumienie Boga , jakieś połączenie które sobie otwieram i płynie miłość z mojego serca. Inaczej też rozumiem modlitwę nawet.Wogóle jakoś inaczej zaczynam wszystko rozumieć.
Oliwia Ch.


Podziekowania z Berlina
Po licznych burzach i grzmotach z moja corka, wybralam sie do pani Doroty.Pomoc przyszla w sama pore i nastapila cudowna zmiana.Przestala klocic sie z siostra ,zamieniaja sie ciuchami co wczesniej bylo nie do pomyslenia,wraca wczesnie i punktualnie do domu,gdy sie spozni to przepasza.
Jezeli chce sie gdzies dluzej zatrzymac wysyla sms z napisem kocham cie lub
serduszko.,zaczela sprzatac  z siostra swoj pokoj,a domu panuje spokoj,blogi
spokoj.Czego mozna sobie wiecej zyczyc?Chyba wyobrazni,by wszystko czego sobie zyczymy zaistnialo w codziennym zyciu.
Izabela C., Berlin

 sesje na odległość

 Kochana pani Doroto,
 czyje sie o wiele lepiej, wrocil do mnie entuzjazm i radosc,
 patrze prosto w oczy zyciu,konfrontuje sie z nim, przestalam sie bac. Zycie zaczelo mnie fascynowac.  Patrze na siebie i na innych z wieksza akceptacja, miloscia i z  poczuciem  pewnosci, dobra i z tym ze moze byc tylko lepiej.
Beata B.



Dzien po sesji na miejscu,

Jestem Ci niezwykle wdzięczna za to wszystko, czegodzięki Tobie mogłam wczoraj doświadczyć. Jeszcze tego nie pojmuję, nieogarniam, to zbyt wielkie i głębokie, ale i też pojmować nie muszę. Najważniejsze, ze TO jest i dalej pulsuje.
Wielki ciężar opadł ze mnie, stałam sie taka lekka, od wczoraj mam wrażenie, jakbym nie chodziła, ale sunęła pare milimetrów nad ziemią.
Nachętniej wyścikałabym każdego człowieka spotkanego na drodze, wczoraj
wleciałam jak szczebioczący ptaszek na tę szkolną gwiazdkę do szkoły syna,
cały czas się śmiałam jak dziecko i gadałam jak najęta - przede wszystkim z dziećmi. Czuje taka głęboka radość, i wdzięczność, i miłość.
Wszystko się rozjasniło, zelżalo, jakby maź i ołów oblepiający wcześniej
każdy moj gest i krok i każde słowo roztopiły się, rozpłynęły i znikły.
Wszystko stało sie nagle lekkie i łatwe, z radością reaguję na każdego
człowieka, którego spotykam. Co za ulga! Ból i lęk pozostały poza moim polem bezpieczeństwa, które JEST wokół mnie, i ten otaczający mnie krąg jest białym światłem. Cały czas czuję jakbym miała koło siebie - tak to bym właśnie nazwała - Braci-Aniołów, którzy mnie chronią i razem ze mną
się smieją.
Dorota S., Berlin


Sesja na odległość


Początkowo czułam tylko lekkie mrowienie w dłoniach. Żadnych kolorów tylko ciemność. Potem zaczęło mi szybciej bić serce, za chwilę poczułam zwiększony puls w głowie. Za chwilę pod lewą pachą. Uczucie takie jakby były naciągane sznurki.Pojawiło się mrowienie twarzy, na kości policzkowej, znow naciąganie w rejonie kontur ust i wreszcie zaczęło pojawiać się białe światło. Od strony czubka głowy kątem ostrym w kierunku twarzy. Bardzo powolutku przeuwało się do przodu. Kiedy pojawiło się w sercu, zaczęło ono szybciej bić. Wreszcie ogarnęło całą sylwetkę. I tak trwało do końca zabiegu. Pojawiło się mrowienie w wewnętrznej części ud. Mam wrażenie ,że moja sylwetka wewnętrznie została ponaciągana. Czuję się inaczej, spokój i zmiana głosu czy raczej pewność siebie? Jest też inna sylwetka, schudłam, i to natychmiast.
Mam duży apetyt tak jakbym wykonała nieprawdopodobną pracę, a zmęczenie jest mniejsze i też inne. I tak oto zaczyna się moja nowa przygoda z życiem.
Dzień później:
W chwili obecnej czuję dużą lekkość w głowie. Tak jak bym była na urlopie. Byłam bardzo zmęczona, Kilka lat bez urlopu.
Elżbieta M., Elbląg
                                  *******
W czasie tej sesji jak zwykle zaczęło sie od delikatnego przepływu
 energii.  Pózniej zaczęła się robić coraz bardziej intensywna,zaczynając od
 stóp. Były  one otoczone(tak troche powyżej kostek) kulą bardzo intensywnej energii,  ta energia objeła za jakąś chwilę całe nogi. Było to bardzo, bardzo
 intensywne  odczucie. Po jakimś czasie energia objęła całe ciało.Szczególnie odczuwałam  ręce do  łokci i środek dłoni. Rownież biodra.  Później odczułam silna energie na 3 oku,która zaczęła się robić coraz  intensywniejsza i promieniście zaczęła pulsować i rozchodzić sę na  całe  ciało.  Przez chwilę poczułam jakby 3 oko było świecącym punktem.  
 Później znowu czułam energię w całym ciele i znowu 3 oko i  rozchodzenie się
 energii po ciele.  A gdzieś w międzyczasie było jeszcze trochę intensywniej na 2 czakrze i  splocie  słonecznym.  A juz przy końcu sesji czułam sie jakbym była w bańce jajowatej  energii. I jakby energia weszła  przez czakrę korzenia i szła w górę.
 A juz na samym końcu i chyba jeszcze po sesji głowa zaczęła robić minimalne ruchy obrotowe,  tak jakbym głową zataczała kółka w płaszczyźnie poziomej a później  ten ruch  przemieścił się na moj policzek lewy, tak jakby oś obrotu była w  środku
 policzka.  Jakby mi sie kręcił tylko policzek.   Powoli ruch głowy ustępował i odczucie energii słabło ale była już  14sta i  musiałam wstać,chociaż chetnie bym jeszcze poleżała.
Halina C., USA
                                                                  *********

To byl o naprawde niesamowite! Opisze wszystkie moje wrazenia.
Tak, jak mowilas - wylaczylam wszystko, zgasilam swiatlo i polozylam sie na plecach na lozku.  Najpierw, na samym poczatku, mialam takie uczucie, jakbys mnie umiejscawiala w swiecie, lokalizowala, dawala mi adres - konkretnie - najpierw mialam uczucie kolysania na falach (bardzo mile, zreszta wszystko bylo mile) - najpierw mialam odczucie ruchu w poziomie, lezenia na materacu na wodzie, kolysania w poziomie, a potem w pionie - mialam poczucie, ze znajduje swoje miejsce w pionie.

Potem poczulam afirmacje w kwestii uczuc, w klarce piersiowej, poczulam cos, jakby afirmacje milosci, emocji potem - niezwykla moc w dloniach. Czyli  sila do pracy i do tworzenia w polaczeniu z emocjami.
Potem poczulam bardzo mocno podstawe, baze, ziemie - poczulam sie uziemiona, poczulam, ze mam na czym lezec, ze mam pod soba cos bezpiecznego.

A potem mialam takie poczucie - jak w defragmentacji komputera, jakby naprawialy sie po kolei czesci mojego organizmu - zaczelam gleboko oddychac, potem poczulam regulacje bicia serca, potem kilka razy odetchnelam gleboko przepona, potem bardzo mile odczucie sily i mocy w brzuchu.

Potem poczulam wzruszenie, takie jakie sie odczuwa przy pieknej muzyce, pieknym widoku, szczesciu. (pomyslalam nawet: "Chwilo trwaj!") potem z kolei poczulam uspokojenie i pewnosc siebie.
A na koniec jeszcze kilka razy sie rozesmialam! 

To bylo niesamowite!

Jak otworzylam oczy byla 22.20

Monika D.
********
Sesja na miejscu



( sesje healingowe i Reconnection)
 Minal juz prawie rok od poznania i uwolnienia od bolu cudownie kojaca
 energia rekonektywna.Ze stu procentowa pewnoscia moge stwierdzic
 ze to najcudowniejsze z przezyc jakie do tej pory spotkalo mnie w zyciu.
 Ciagle zabiegani,zestresowani zamartwiamy sie problemami swoimy i innych zapominajac o nas samych ,o tym co i kto jest najwazniejsze w naszym  zyciu.  Moje serce zostalo przepelnione oceanem milosci i radosci.

Izabela C., Berlin




To był mój kolejny healing  - i myślę, że było to najsilniejsze przeżycie z wszystkich healingów - było to jakbym oglądała jakiś cudowny taniec figur geometrycznych. Najpierw widziałam trójkąty, paradę rozmaitych tójkątów - w różnych kolorach, część z nich była z białego i niebieskiego światła, część w innych kolorach. Potem do tego tańca dołączyły okręgi, wiele okręgów, wirujących, w różnych kolorach. Wirowały, jak wykreślane cyrklem, zachodzące na siebie, niektóre jak ze szkicu Leonarda da Vinci  - człowiek wpisany w świat. Potem figury układały się w kombinacje z trójkatów i okregów - jak w symbolu "kwiat życia". Pojawił się kolor żółty, a potem - co było zupełnie zachwycające i co dało mi duże poczucie bezpieczeństwa i uziemienia w dobrym tego słowa znaczeniu - kolor biały. Białe światło było zdecydowanie najwspanialszym doznaniem.
Monika D.

Sesja na miejscu,


To było coś naprawdę niesamowitego! Jestem kolejną osobą chodzącą po Warszawie i opowiadającą komu się da o niesamowitej czarownicy XXI wieku, posługującej się językiem fizyki jądrowej a czarującej skutecznie jak średniowieczna wiedźma:-)
Kazimiera S.
********
Sesja na miejscu
Chcę sie z Panią podzielić wrażeniami po naszym spotkaniu w Warszawie. Z radością stwierdzam, że ten ciężar, o którym rozmawiałyśmy i który zszedł ze mnie podczas seansu, odszedł na dobre. Mam nadzieję, że już na zawsze. Bardzo się z tego cieszę. To jest takie zauważalne, że z radości ciągle się uśmiecham.
Jola M.

********

Sesja na odległość,
maj 2011

Dziękuję serdecznie za drugą sesję. Dziś było ładnie kolorowo.  Dominował fiolet. Co chwilę pojawiały się i wybuchały niczym supernowa  filetowe plamy. Następnie zapadały się w sobie jak czarne dziury a na ich miejsce pojawiały się następne supernowe. Miałem wrażenie że, tak właśnie  żyje i  pulsuje wszechświat. Dziś też chyba wiedziałem  kiedy Pani pracuje z głową. Czułem też w pewnym momencie ostry, niczym kłucie  ostrym narzędziem, ból w gardle. Były też zmiany rytmu serca i praca palców u  nóg. Przez jakiś czas czułem ciężar na klatce piersiowej. Po zakończeniu   sesji byłem rozbudzony i gotowy do życia. Tak więc, było inaczej niż poprzednio ale bardzo ok.

Dziękujemy bardzo za dzisiejsze sesje. Jeśli chodzi o moje odczucia, to w zasadzie powtórzyło się wszystko co było w poprzednich sesjach. Byłodrżenie mięśni, ruchy palców u stóp, przyśpieszone bicia serca no i
fioletowy kolor. Odczuwałem również pulsowanie i "naciąganie" dłoni iramion. Nowym doznaniem była chrypka czy może wrażenie że coś utknęło wgardle. W każdym razie po sesji miałem kłopoty z głosem. Jednakże tuż po
zakończeniu sesji, kiedy sobie jeszcze "przeżywałem doznania'', dotarło
do mnie piękne przesłanie, poparte obrazem i głębokim uczuciem że "największym szczęściem w życiu, jest dawać szczęście innym".
Andrzej J.
********

Sesja na miejscu, maj 2011
Dziękuję serdecznie za seans i spotkanie.
 Otóż leżąc, wisząc, szybując;) gdzieś w Twoim energetycznym pomieszczeniu ze smokiem, widziałam najpiękniejszy kolor na świecie, nie widziałam go nigdy wcześniej, dlatego nie potrafię znaleźć dla niego nazwy. Załóżmy, że był to przepiękny fiolet i róż z domieszką czegoś pozaziemskiego, może jasności? - czegoś bardzo ciepłego, dobrego i głębokiego. To było przepiękne uczucie. Dopiero potem przemieniło się to w małego nietoperza, potem białego ptaka i wreszcie nabrało zdecydowanych kształtów ptaka z dużymi skrzydłami. Jednak kolor powracał i był to jakby proces: rajski kolor, ptak ciemny i ptak biały.
Spokoju, który mnie ogarnął, nie mogę porównać do niczego znanego mi do tej pory. Przychodzi mi jedynie do głowy, że jestem łagodna, tak, to właściwie określenie.

Podczas zabiegu, pomimo że miałam zamknięte oczy, co jakiś czas widziałam zarys postaci i czegoś szybującego nade mną, jakby pole magnetyczne, coś ciemnego, dopiero dzisiaj uświadomiłam sobie, że to musiałaś być Ty, ponieważ pojawiająca się postać stała z boku poruszając rękoma.
Dziękuję Ci, Doroto za to wszystko. I Bogu dziękuję za nasze spotkanie.
Magdalena L.

 

Homepage
zur Verfügung gestellt
von Vistaprint