Uzdrawianie rekonektywne - Fala Zdrowia - Równowaga dla ciala i duszy
Dorota Danielewicz, Dr. Eric Pearl, Hamburg 2010 
Najwięcej dowiesz się o mojej drodze z tekstu prezentowanego poniżej.

Leczenie połączeniem – reconnective healing
wywiad z czasopisma "Czwarty wymiar", listopad 2010
 
Agnieszka Drotkiewicz: Wiem, że od dawna interesujesz się różnymi drogami rozwoju osobistego i sposobami leczenia komplementarnymi do medycyny akademickiej. W jakich okolicznościach usłyszałaś o metodzie Erica Pearla i czym ważnym różni się ta metoda od tych, które znałaś wcześniej?
 
Dorota Danielewicz: Zawsze interesowały mnie różne fenomeny, które, odpowiadając przy pomocy cytatu ze słynnego dramatopisarza „nie śniły się nawet filozofom”. Jednak alternatywne metody leczenia, a ściślej rzecz biorąc - pozytywnego wpływania na organizm, budzenia go do walki z chorobą, doprowadzania go do równowagi znalazły do mnie drogę poprzez mój osobisty los matki ciężko upośledzonego dziecka. Moj starszy syn, Jasiu (dziś ma 16 lat) urodził się zdrowy i wesoły, ale mniej więcej w wieku pięciu lat zaczął się cofać w rozwoju, oduczać różnych rzeczy, które przedtem potrafił: coraz gorzej mówił i chodził. Przez wiele lat próbowaliśmy znaleźć przyczynę tej katastrofy. Po wielu badaniach i próbach okazało się, że nie funkcjonują u niego dwa enzymy, przez co zakłócony jest cały metabolizm organizmu. Diagnoza brzmiała: „galactosialidosa”, niestety lekarze orzekli, że nie mają żadnego leku, ani terapii, która mogłaby Jasiowi pomoc. W międzyczasie prawie zatracił on zdolność mówienia, na dłuższe spacery potrzebował wózka inwalidzkiego, pozostał intelektualnie na poziomie małego dziecka, choć jego rozwój był i tak lepszy, niż prognozowano. Nie wierzono nawet, że dożyje wieku szesnastu lat. Podczas gdy dziś ma się właściwie bardzo dobrze.
Przez te wszystkie lata pilnie studiowałam publikacje poświęcone różnym alternatywnym metodom leczenia, jednocześnie starając się znaleźć w sobie siłę do zniesienia tej sytuacji, w której znalazłam się jako matka. Niepełnosprawne dziecko, jego rodzeństwo (Jan ma młodszego, zdrowego brata, Alexandra) potrzebuje zrównoważonych i uśmiechniętych rodziców. Tak więc pracowałam nad sobą, starając się mimo wszystko zachować wiarę w sens każdego życia i cierpienia, nie popaść w stan bycia ofiarą (co łatwo może się w takiej sytuacji przydarzyć i jest ludzkie), a wręcz przeciwnie – zachować radość, optymizm i siłę, dla siebie i dla rodziny. Zajmowałam się budzeniem sił mentalnych, metodami afirmacji, tak zwanym „prawem rezonansu”, technikami szamanów Inków i innych Indian południowoamerykańskich. Te tematy znalazły mnie już na studiach, bo obok literaturoznawstwa studiowałam też etnologię. Długo zajmowałam się badaniami jednego z czołowych antropologów historii medycyny, Alberto Villoldo, którego prace poznałam na seminarium. Porównywałam również prastare teorie szamańskie z nowymi badaniami fizyków kwantowych. Te zajęcia były moją drugą, trochę ukrytą drogą życiową, gdyż pracuję również jako dziennikarka radiowa, krytyk literacki oraz lektorka dla różnych produkcji filmowych.
Jeżeli chodzi o konkretne leczenie, to dla Jasia potrzebna była metoda, przy której nie musi mówić, długo leżeć ani pozwalać się dotykać przez obcą osobę. Wypróbowaliśmy na przykład leczenie energetyczne słynnego i na pewno znakomitego bioenergoterapeuty z Polski, który musiał kłaść Janowi na rękę na głowie. Podczas tej procedury Jan darł się jak opętany, ciężko go było utrzymać w miejscu, to było nie do wytrzymania i nie zdało egzaminu.
Pewnego dnia kupiłam dvd pod tytułem „Living Matrix - metody leczenia w przyszłości” i tam, w pierwszych minutach filmu dr. Eric Pearl z USA demonstruje swoją metodę zwaną reconnective healing czyli leczenie połączeniem. W filmie pokazany jest grecki chłopiec i jego matka, która została przez Erica Pearla „nastawiona” na częstotliwość energii połączenia i z wielkim powodzeniem leczyła swojego syna. Natychmiast znalazłam w Berlinie terapeutkę o tych kwalifikacjach, która przyjechała do nas do domu i zrobiła sesję z Janem. Jaś, który był bardzo trudny w tym okresie (dojrzewanie dopada z pełną siłą każdego) - po sesji był niezwykle zrównoważony, wręcz szczęśliwy. Taki był pierwszy efekt leczenia połączeniem. Na dodatek, zauważyłam, że kuleczki w hawajskim bębnie, który podczas sesji przypadkowo leżał na ziemi, poruszały się w jakiejś magnetycznej reakcji na ręce terapeutki.
To wszystko wystarczyło, żebym zainteresowała się seminarium u dr. Erica Pearla. On mieszka w Los Angeles i podróżuje po całym świecie, aktywizując energię połączenia w rękach i nauczając reconnective healing. Miałam szczęście, że wiosną 2010 przyjechał do Hamburga, gdzie mogłam uczestniczyć w jego workshopie.
 
Jak Ty osobiście rozumiesz ten cytat z Erica Pearla - „Jeżeli będziesz miał szczęście, doznasz takiego uzdrowienia, jakiego oczekiwałeś. Jeżeli będziesz miał prawdziwe szczęście, doznasz uzdrowienia, o jakim nawet nie śniłeś, uzdrowienia, jakie zaplanował Wszechświat specjalnie dla Ciebie”.
 
Skuteczność reconnective healing jest absolutnie niezależna od tego, czy się w nie wierzy czy nie. Reconnective healing zawsze wpływa pozytywnie na osobę poddającą się sesji. Nie ma jednak gwarancji, że wpłynie w sposób oczekiwany przez klienta. Co to oznacza? Może być tak, że klient oczekuje zlikwidowania bólu w stawach, ale za pierwszym razem zniknie mu apetyt na wszystkie potrawy zawierające puriny i wywołujące gościec. Po jakimś czasie diety (do której nie musi się zmuszać) organizm się zregeneruje. Może być też tak, jak u jednej mojej klientki, która przyszła do mnie ze względu na problemy skórne (które znikły po sesjach) a przy okazji powróciła jej miesiączka, której nie miała od kliku lat. Ktoś inny, nie mający konkretnych chorób, na przykład ludzie jeszcze młodzi, pozbywają się lęków hamujących ich na ich drodze życiowej. Inni, tęskniący za miłością, doznają poczucia bycia bezwzględnie kochanym i bezpiecznym. To uczucie daje im siłę, aby pokochać siebie. Jeszcze inni czują bardzo konkretnie energię wpływającą do ich ciała, do ich systemu energetycznego. Każdy pacjent ma bardzo konkretne doznania.
Jeżeli trzy różne osoby z tymi samymi dolegliwościami zdecydują się przeprowadzić na sobie sesje reconnective healing, mogą pojawić się trzy różne wyniki leczenia: oprócz czysto fizjologicznych zmian, u jednego możliwa jest poprawa stanu psychicznego, u innego – mentalnego, a u trzeciego – spirytualnego. Dr. Eric Pearl wychodzi z założenia, że uzdrowienie ma miejsce na płaszczyźnie indywidualnie dopasowanej do każdego klienta. Nieraz są to zmiany widoczne natychmiast na zewnątrz, fizycznie, innym razem poprawa następuje po pewnym czasie, stopniowo, poprzez zmianę wzorców zachowania w życiu codziennym. Jeszcze innym razem następuje uwolnienie od traumy, strachu, agresji lub innych negatywnych emocji.
Każdy sam decyduje o tym, jakie zmiany do siebie dopuścić, oraz jak intensywnie, zarówno fizycznie jak i psychicznie zmiany te będą odczuwane. Sukces uzdrowienia może pokazać się nawet po jednej sesji, szczególnie u dzieci. W niektórych przypadkach mogą być konieczne dodatkowe sesje, jednak często nie ma potrzeby, aby przeprowadzać reconnective healing regularnie, przez dłuższy okres czasu. Chyba, że chodzi o osoby bardzo schorowane, jak mój syn albo już starsze, z wieloma dolegliwościami. Na ogół jednak wystarcza jedna do trzech sesji. Klient sam decyduje, czy ma potrzebę, aby raz jeszcze poddać się leczeniu. Energia wprowadzona do organizmu jeszcze przez dwa tygodnie pracuje w każdej komórce ciała, trzeba dać jej czas na spełnienie swoich leczniczych zadań. Ogólnie proces reconnective healing można nazwać podwyższeniem częstotliwości wibracji organizmu na wszystkich jego poziomach.
 
Czy ten proces leczenia można by także porównać do defragmentacji komputera? Takich porządków w organizmie na poziomie DNA?
 
Jedna z klientek opowiedziała mi o sesji, która była dla niej jak defragmentacja komputera. Ale leczenie podłączeniem to coś więcej, gdyż nie jesteśmy komputerami, tylko żywymi organizmami o dość skomplikowanej strukturze. Mamy ciało astralne, eteryczne i pole energetyczne. Energia reconnective healing działa na wszystkich tych poziomach równocześnie i dlatego jest niezwykle skuteczna. Jest ona jak huragan energetyczny oczyszczający organizm ze szkodliwych złogów, również na płaszczyźnie psychicznej, emocjonalnej, spirytualnej. Proces ten jest przy tym niezwykle przyjemny, nawet jeśli klient jest konfrontowany z przeżyciami czy emocjami, które były dla niego negatywne. Sesja reconnective healing jest jak piękne pożegnanie tych uczuć, które odchodzą w pokoju, bo już nikomu do niczego nie są potrzebne. Wbrew pozorom, negatywne wspomnienia, emocje, choroby też mogą mieć swoją praktyczną funkcję w pewnej fazie życia. Czy pożegnać się z nimi na zawsze – o tym decyduje klient na czysto podświadomej płaszczyźnie.
 
Jaką rolę w tym procesie odgrywa informacja?
 
Eric Pearl oraz lekarze-naukowcy zajmujący się epigenetyką (na przykład Bruce Lipton, czy prof. Gary Schwartz) twierdzą, że informacja wprowadzona do DNA jest w stanie je zmienić, może wpłynąć na predyspozycje, które mieliśmy w momencie narodzin. Kwestia genetycznych predyspozycji została więc podważona. W sierpniu 2010 w niemieckim tygodniku „Der Spiegel” ukazał się obszerny artykuł na ten temat.
Poprzez energię reconnective healing, która jest dla nas dostępna od około dwudziestu lat i jest częścią ewolucji ludzkości - wprowadza się do DNA nową informację, tak jakby odbitkę zdrowego kodu DNA. Jest to proces pięciowymiarowy, odbitka ta istnieje w polu kwantowych możliwości, w innym wymiarze. Informacja ta ściągana jest w nasz wymiar podczas sesji. Wielu pacjentów widzi tą informację w formie koloru, symbolu geometrycznego z tak zwanej „świętej geometrii” lub słyszy ton harmonii DNA. To zresztą bardzo piękne doznanie.
Zagadką jest nadal łączenie się z tą energią. Dlaczego możemy przekazywać ją rękoma? To niezwykłe i magiczne. Ja czuję energię w rękach, czuję pole energetyczne klienta, wiem, w które miejsca mam ją wprowadzać nawet robiąc to na odległość (gdyż przekaz tej energii jest możliwy także pomiędzy miastami). Jest to energia, która przechodzi przez metal, pokonuje setki kilometrów, nie przeszkadzają jej gadżety elektroniczne – wręcz przeciwnie, to ona rozstraja nieraz telefony, komputery i przepala żarówki (zawsze mamy zapas żarówek w domu, bo często mrugają i gasną po sesjach).
Prof. Gary Schwartz z Uniwersytetu w Arizonie oraz prof. Korotkow z Moskwy zbadali, iż podczas sesji reconnective healing w pomieszczeniu podwyższa się częstotliwość promieniowania gamma, a zarówno pacjent jak i leczący maja identyczne fale serca oraz mózgu. Mózg znajduje się na falach theta, które normalnie występują tylko podczas głębokiego snu. Ale klient nie śpi, z całą koncentracją odbiera wszystko, co się w nim dzieje.
 
Czy są jakieś grupy osób, którym ta metoda leczenia może pomoc szczególnie – np. osoby z depresją, uzależnieniami, chorobami psychosomatycznymi?
 
Tak, na depresje i choroby psychosomatyczne reconnective healing jest znakomity. Również choroby kręgosłupa, skóry, żył, rak i stwardnienie rozsiane... w sumie wszystko, nie ma sensu wyliczać, bo tak jak wcześniej tłumaczyłam, wprowadzenie energetycznego balansu w organizm może uzdrowić każdy stan choroby. Ale też, tak jak mówiłam, jest to proces pomiędzy wszechświatem a klientem. Ja siebie rozumiem jako przekaźnik, świetny, silny przekaźnik energii. Proszę sobie wyobrazić ciemny pokój, w którym ktoś zapala światło. A co się w nim zobaczy zależy od tego, jak ten pokój jest urządzony. Nie można zobaczyć sypialni w stołowym i odwrotnie.
Jeden pacjent natychmiast po sesji przestaje palić, inny pozbywa się migreny, ale nie może rzucić papierosów. Z czasem jednak zaczyna rozumieć funkcję palenia w swoim życiu, jak u jednej pacjentki, dla której papieros był rytuałem. Postanowiła wprowadzić inny rytuał i pozbyła się nawyku. Leczenie połączeniem jest również świetne dla zwierząt, wzmacnia rośliny. Wyleczyłam u nas w ogrodzie chore drzewo morelowe, które miało już być ścięte.
 
Na czym polega szkolenie u Erica Pearla?
 
Dr. Eric Pearl przede wszystkim aktywizuje energię w rękach uczestników seminarium, to jest mistyczna część seminarium. To niezwykłe uczucie - poczuć, jak energia przepływa przez ręce! Eric Pearl pracuje z wieloma asystentami z całego świata, na seminarium do Hamburga, w którym uczestniczyłam zjechali się nauczyciele z Singapuru, Holandii, USA, Australii, Rumunii i Kanady. Każdy z nich przekazuje swoje doświadczenia.
Uczyliśmy się obchodzenia z energią, koncentracji, samoleczenia, leczenia na odległość. Eric Pearl dzielił się swoim doświadczeniem z wieloletniej praktyki. Był kiedyś doktorem chiroterapii, ale od kiedy został „podłączony” do energii reconnective healing pacjenci, którzy przyszli aby nastawić sobie kręgosłup, nagle zaczęli doznawać uzdrowień z różnych innych chorób, o których Eric Pearl nawet nie wiedział. Szczerze powiedziawszy, przy reconnective healing nie trzeba znać diagnozy –energia uzdrawia sama - płynąc do miejsc, które najbardziej jej potrzebują.
Potem ćwiczy się, ćwiczy i jeszcze raz ćwiczy, za każdym razem z kimś innym, aby nie ulec złudnemu przekonaniu, że z jedną osoba przekaz energii funkcjonuje, a z inną nie. Fantastyczne jest, że każdy z uczestników seminarium jest w stanie się tego nauczyć, albo lepiej mówiąc, zostać „nastawionym” na odbiór i przekaz tej energii.
Trzeci poziom seminarium, który także ukończyłam, to coś innego, bardzo specyficznego, mianowicie nauka przeprowadzania dość skomplikowanego tak zwanego „stałego połączenia” – połączenie systemu magnetycznego człowieka z liniami magnetycznymi ziemi. To wspaniała rzecz, którą robi się tylko raz w życiu. The Reconnection to jak wprowadzenie do organizmu wewnętrznego GPS-u. Niezwykły bodziec balansujący, wzmacniający stopień intuicji, budowę tak zwanego „ciała świetlistego” i aktywizujący dodatkowe czakry. To doświadczenie zmienia życie. Aby zrobić trzeci poziom seminarium, trzeba samemu przeprowadzić The Reconnection.
 
A jak udało się pomoc Jasiowi?
 
W międzyczasie u Jasia zaczęły pracować obydwa enzymy, pozbył się okularów (a miał plus 3,5), wyprostowała się skrzywiona stopa i przez to lepiej chodzi, potrafi też pomóc sobie przy wstawaniu, jeśli się wywróci (rok temu nie potrafił), ostatnio zaczął sam schodzić po schodach z trzech pięter. Minęły mu również zaburzenia równowagi (miał problem z błędnikiem) i zniknął błąd w zastawce sercowej, który nie był zbyt uciążliwy, ale lepiej, że go nie ma.
Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę mu pomoc i że po wielu latach zmian na gorsze obserwujemy u naszego syna zmiany na lepsze. To niebywale uczucie!


 

Homepage
zur Verfügung gestellt
von Vistaprint